akcelerator wiedzy reklama

Wywiad z Anną Kraszkiewicz – księgowość z pozytywną energią

W

Dziś mam zaszczyt porozmawiać z właścicielką biura rachunkowego Limes sp. z o.o. w Bydgoszczy – Anną Kraszkiewicz – Mazur.

Wydawać by się mogło, że księgowość to „nudna” branża, a u Ciebie w biurze taki gwar, dużo uśmiechu, mnóstwo pozytywnej energii.

Bo tak brzmi hasło naszej firmy – księgowość z pozytywną energią. Myślę, że jest to również powód, dla którego klienci u nas zostają. Nie znajdą tu bowiem sztywnych formułek i formalnego tonu. Jako, że współpracujemy z naszymi klientami przez lata, staramy się cały czas budować relacje. To nie znaczy oczywiści, że jesteśmy nieformalni, jednak staramy się formalizm ograniczyć  do minimum, klient wtedy czuje, że ma po swojej stronie pomocne, otwarte osoby, które mają merytoryczną wiedzę i potrafią mu ją przekazać.

Jak zostało wymyślone hasło, które Was charakteryzuje?

Nasze hasło zostało wypracowane podczas tworzenia tożsamości  firmy. W 2018 roku dojrzeliśmy do decyzji, aby zadbać o wizualny aspekt działalności – stworzyć logo i materiały marketingowe. I właśnie dzięki tzw. wywiadowi tożsamościowemu wywnioskowaliśmy, że oprócz elastyczności i dostosowania się do potrzeb klienta, charakteryzuje nas energia, z którą podchodzimy do swojej pracy.

Do 2018 roku nie korzystaliście z żadnych materiałów marketingowych?

Nigdy nie mieliśmy strony internetowej, logo, nie korzystaliśmy z żadnych form reklamy. Można powiedzieć, że nie wydawaliśmy na marketing ani złotówki, a wszystkich klientów pozyskaliśmy z poleceń. Jednak uznaliśmy, iż tożsamość oraz identyfikacja marki w dzisiejszym internetowym świecie to już konieczność.

Od którego roku istnieje firma? Jak to się wszystko zaczęło?

Nasza firma jest firmą rodzinną. Powstała w zasadzie z przypadku, tzn.  mój Tato jako prawnik (radca prawny, przypis red.) w pewnym momencie swojej kariery musiał podjąć ważną decyzję. W 1994 roku radcy prawni mogli zadeklarować czy chcą być warunkowo wpisani na listę doradców podatkowych. Wtedy właśnie zapadła decyzja, że rachunkowość  i finanse to lepsza droga  i powstało biuro rachunkowe PP Aneks. Z tą nazwą łączy się pewna rodzinna historia. Mój ojciec przez kilka lat z pełną powagą opowiadał, że nazwa została wymyślona na cześć mojego imienia (Anna – przypis redakcji), a potem dowiedziałam się, że aneks to po prostu załącznik, a tak cieszyłam się, że firma powstała na moją cześć (śmiech).

Kim chciałaś zostać w tym czasie?

Chciałam być notariuszem, taka była moja wizja przyszłości. Miałam to ukierunkowane od szkoły podstawowej. Nie zastanawiałam się czy będę modelką, lekarzem czy pilotem – ja wybrałam sobie, że będę notariuszem. W związku z tym poszłam do liceum profilowanego z rozszerzoną historią i łaciną, w kierunku  prawa właśnie. W klasie maturalnej rozpoczęłam poszukiwania uczelni dla mnie. Miałam w tym wsparcie ojca, który zawsze był moim mentorem. Powiedział wtedy – „prawo super, notariusz ambitnie – jestem z Ciebie naprawdę dumny”. Pamiętam jednak do dziś jedną z naszych rozmów – „możesz iść na prawo, ale zadaj sobie jedno pytanie – czy chcesz mieć rodzinę”? Odpowiedziałam – tak. „No to musisz założyć, że przy wyborze prawa oraz późniejszej aplikacji notarialnej najwcześniej około 30 roku życia będziesz mogła założyć rodzinę. Dodatkowo zawód notariusza jest ograniczony ilościowo w danym mieście. A zobacz, mamy firmę, która coraz lepiej prosperuje”.

I co stało się później?

W 4 klasie liceum o profilu humanistycznym, zweryfikowałam więc moje plany zawodowe, udałam się  do mojej ówczesnej matematyczki i stwierdziłam, że idę na studia ekonomiczne. Uparłam się,  nadrobiłam braki z przedmiotów ścisłych i dostałam się na Akademię Ekonomiczną do Poznania. Studiowałam zaocznie, ponieważ uważałam, że najlepszą formą nauki jest równolegle praktyka wraz  z teorią, dlatego już od 1999 roku pracowałam w biurze rachunkowym ojca. Uczyłam się tego fachu od układania, przekładania i segregowania dokumentów. Poznałam firmę i księgowość od podstaw, nie jako córka szefa, tylko pracownik, dzięki temu nauczyłam się szacunku do ludzi i pokory do pracy.  Dokładnie w taki sam sposób, jak teraz uczą się nowe osoby, które dołączają do naszego zespołu. Od 2002 roku działamy jako spółka z o. o. i od tego czasu rozwijam firmę. Na chwilę obecną mamy 15 osobowy zespół.

Co mogłabyś poradzić komuś, kto chce zbudować zespół?

Po pierwsze – patrz na człowieka, ponieważ wiedzę można zawsze zdobyć – natomiast takich cech charakteru, jak lojalność, partnerstwo i odpowiedzialność czy koleżeństwo – tego się nie da nauczyć. Pamiętam taką rekrutację, kiedy po ogłoszeniu wolnego wakatu przyszło do nas 100 osób, których CV wyglądały profesjonalnie i merytorycznie, natomiast już w czasie rozmowy dało się ocenić nastawienie tej osoby do pracy. Nie był dla mnie tak istotny dyplom tylko to, jakim dany kandydat jest człowiekiem, czy jest kimś kto stanie się częścią naszego zespołu. Oczywiście umiejętności są ważne, ale mimo wszystko stawiam na kompetencje miękkie. Wszystko po to, żeby unikną  sytuacji, w której prośba o pomoc zarówno w kwestii wiedzy fachowej czy też potrzeby czysto koleżeńskiej, jest ignorowana z egoizmu bądź zawiści. U nas nie ma czegoś takiego. Pomagamy sobie nawzajem.

A czy masz jedną dobrą „złotą” radę dla naszych czytelników?

Każda praca, każdy zespół ma swoją specyfikę, stąd nie ma jednej złotej rady na budowanie zespołu. Tak, jak powiedziałam wyżej – patrz na człowieka i jego indywidualne cechy, na to czy pasuje do reszty zespołu. Do tego odnosi się również nasze logo – okrąg zbudowany z kolorowych kamyków, które idealnie do siebie pasują. Wyjęcie któregoś z nich zaburza cały system. Zdarzyła się kiedyś taka sympatyczna sytuacja, gdzie jedna z członkiń naszego zespołu miała podyktować przez telefon swojego maila, klient zaczął rozmowę i powiedział: ‘joanna’ potem ‘limes’(małpa), Asia przerwała mu i zawtórowała: najpierw Limes, potem Joanna (!). Wspominamy tę sytuację do dzisiaj.

A może jednym ze sposobów na pozyskanie dobrego pracownika jest jego „wychowanie”?

Współpracujemy od 3 lat z Zespołem Szkół Ekonomicznych w Bydgoszczy. Jesteśmy ich partnerem w rozwoju uczniów, bierzemy czynny udział w ich edukacji . Z roku na rok organizujemy kolejne staże i pozyskujemy stażystów, których uczymy u nas księgowego fachu. Ja i mój zespół lubimy uczyć innych, ponieważ sprawia nam ogromną radość to, kiedy widzimy gdy ktoś ma teoretyczną wiedzę, a następnie korzysta z praktyki i rozwija się. Nie jesteśmy typem pracodawcy, u którego na praktykach parzy się kawę przez dwa miesiące (śmiech). Nasi stażyści dotykają realnych problemów klientów, rzeczywiście tutaj pracują i nie są traktowani ulgowo. Dzięki tej inwestycji po każdym roku zostaje u mnie jeden pracownik.

A jeśli chodzi o klientów, to czego oni najbardziej potrzebują od biura rachunkowego?

Klienci potrzebują dużo uwagi i wsparcia wiedzowego.

Nie dostają go od swojego księgowego?

Biuro księgowe a księgowość w firmie to prawie to samo. Jednak to ‘prawie’ robi różnicę. Nasza wiedza jest taka sama, odwołujemy się do tych samych przepisów.  Jednak my, jako biuro rachunkowe mamy wiele sytuacji z różnorodnymi sprawami różnych klientów i to nam daje ogromny wachlarz doświadczeń.

Czy można powiedzieć, że biura księgowe są w pewnym sensie odzwierciedleniem gospodarki i  kondycji firm?

Myślę, że tak. Widać to było podczas kryzysu 2009 – 2011, gdzie nastąpił wyraźny spadek obrotów większości firm. Jednak, co ciekawe, one nie upadły, a tylko na jakiś czas wyhamowały i często przeorganizowały swoją działalność. Natomiast wówczas było widać bardzo dużo likwidacji firm, które otrzymały dofinansowanie z urzędów pracy na rozpoczęcie działalności.

Według Ciebie, o czym może to świadczyć?

Według mnie firmy te nie miały sprecyzowanego długoterminowego biznes planu, nie posiadały wyraźnej i jasnej wizji jego prowadzenia. Takiego przemyślanego dokumentu w formie strategii, w której znajdzie się rozeznanie rynku, głównie jeśli chodzi o zapotrzebowania na dany produkt lub usługę.

Czy zdarzają się sytuacje, że trafiają do Ciebie świeże, nowe firmy? Co byś radziła takim firmom?

To, na co wskazałam przed chwilą, czyli badanie rynku i dostosowanie formy opodatkowania do usługi, którą chcą oferować lub produktu, który ma się zamiar sprzedawać.  Najpierw trzeba mieć projekt w głowie, a następnie ubrać go we wszystkie procedury. Można zweryfikować co się opłaca – jaki to ma być biznes, jakie mamy cele, jak wygląda chłonność rynku. Dlatego my na początku współpracy z takim klientem mówimy do niego – napisz swoje cele, napisz swoje oczekiwania, co chciałbyś osiągnąć, jakie zakładasz przychody, co chcesz robić, jaki masz biznes plan lub model biznesowy?

Co na to klienci?

Często są zaskoczeni, kiedy w ten sposób pomagając, przy okazji weryfikujemy wiedzę nowego przedsiębiorcy. Często zdarza się, że te osoby nawet nie wiedzą, co mogą zrobić lub wręcz co zrobić powinny.

A w czym biuro księgowe może przydać się klientowi, którego firma „rośnie”?

Firmy, które dynamicznie się rozwijają mają ogromną wiedzę na temat maszyn, technologii, tego co robią, swojej specjalizacji, a niekoniecznie muszą wiedzieć czy i kiedy złożyć np. VAT 27 itp. To pewnego rodzaju oddanie części swojego biznesu na zewnątrz. Warto skorzystać z wiedzy innych. Obecnie wszystko jest oparte na sprawozdawczości elektronicznej, co z jednej strony bardzo ułatwia, a z drugiej czasem staje się barierą, przed którą stoją firmy. A można tę część biznesu oddelegować firmie, która robi to fachowo.

Czy pomagacie również klientom, którzy chcą dopiero wystartować ze swoją działalnością i ‘po omacku’ poruszają się po rynku?

Tak, pomagamy klientom od zera, od momentu założenia działalności czy też zarejestrowania spółki, od samego początku. Pomagamy przy tym wypełnić potrzebne dokumenty, zarówno te, które dotyczą jednoosobowych działalności gospodarczych, jak i te, które są niezbędne przy zakładaniu spółek osobowych lub kapitałowych.

Co powinien zrobić klient chcący zadbać o finanse w swojej firmie?

Wszystko zależy od formy działalności. Czy jest to np. spółka z o. o. czy jednoosobowa działalność gospodarcza. Nie ma na to jednego rozwiązania…

Co dobra księgowa powinna dawać klientowi?

Poczucie bezpieczeństwa i spokój. W tym, że wszystko jest w porządku, a klient może zająć się tym, na czym zna się najlepiej. Dlatego na pierwszym spotkaniu powtarzam, że finanse to zaufanie, stąd im więcej dowiemy się o kliencie tym lepiej będziemy mogli mu pomóc, poukładać i poprowadzić jego finanse.

Jesteś uczestniczką tegorocznej edycji Akceleratora Wiedzy. Czy widzisz już w swojej firmie jakieś efekty, które dał Ci Akcelerator?

Najwięcej jak dotąd dało mi spotkanie, na którym rozmawialiśmy o wartościach i zasadach w biznesie, zarówno we współpracy z klientem, jak i z zespołem. To dało mi niesamowity ogląd tego, jak funkcjonują inne firmy, które są w Akceleratorze. Że inni również popełniają błędy, a warto przecież uczyć się na doświadczeniu innych osób. To największa wartość jaką stamtąd wynoszę.

O autorze

Patryk Piłat

Akcelerator Wiedzy to miejsce rozwoju dla firm z sektora MMŚP (mikro, małe i średnie przedsiębiorstwa). To szkolenia, warsztaty, konsultacje, projekty oraz programy rozwojowe.
Dołącz ze swoją firmą do nas już dziś. Naładują ją wartościową wiedzą i przyspiesz jej rozwój. Jak w akceleratorze.

Dodaj komentarz

O Akceleratorze Wiedzy

Akcelerator Wiedzy

To miejsce rozwoju dla firm z sektora MMŚP (mikro, małe i średnie przedsiębiorstwa). To szkolenia, warsztaty, konsultacje, projekty oraz programy rozwojowe.
Dołącz ze swoją firmą do nas już dziś. Naładują ją wartościową wiedzą i przyspiesz jej rozwój. Jak w akceleratorze.

Kategorie wiedzy

Szybki kontakt

Znajdziesz nas: